RSS
RSS

Jak Budować Strony Wielojęzyczne?


Kategorie: Administracja, Pozycjonowanie, Treść, Tworzenie stron, Wszystkie

7

Od jakiegoś czasu zastanawiałem się, pod jakim adresem umieszczać kolejne wersje językowe tej samej strony internetowej:

  • domena.com, czyli każda wersja językowa pod tą samą domeną
  • domena.com/pl, czyli każda wersja językowa pod innym katalogiem
  • domena.pl, czyli każda wersja językowa pod własną domeną globalną
  • pl.domena.com, czyli każda wersja językowa pod swoją subdomeną

Ostatnie wypowiedzi Matta Cuttsa na Google Webmaster Help i trochę doświadczenia wreszcie przyniosły jednoznaczną odpowiedź.

Każda wersja językowa pod tą samą domeną

W zależności od wyboru użytkownika, ładowana jest treść w danym języku. W tym przypadku Google mogłoby wykryć zupełnie inną treść i uznać, że używamy cloakingu. Odpowiedź na to pytanie znajdziemy w filmiku Czy zmiana wersji językowej w zależności od wykrytego języka użytkownika jest uznawana za cloaking? W skrócie, geolokalizacja jest przez Google dozwolona.

W tym filmie jest też inna ważna informacja: Googlebot przychodzi wyłącznie z adresów IP z USA, więc o ile mamy różne wersje językowe pod tym samym adresem (np. domena.com/?watch=321), to Googlebot nigdy nie zobaczy i nie zaindeksuje innych wersji językowych, w tym także komentarzy, umieszczanych przez Internautów w nieanglojęzycznych wersjach.

Jeśli zrobimy osobne adresy dla każdej wersji językowej tej samej podstrony (np. domena.com/?zobacz=321 lub domena.com/?watch=321&lang=pl), Googlebot będzie zmieszany w kwestii języka witryny, co z kolei może bardzo negatywnie wpłynąć na SEO.

Różne wersje językowe pod tą samą domeną należy więc omijać szerokim łukiem (mimo, że Google sam z nich często korzysta... no ale oni sobie mogą na to pozwolić).

Każda wersja językowa pod innym katalogiem

Podobnie jak w powyższym przypadku, Google będzie traktował różne katalogi w tej samej domenie jako części tej samej witryny. Treść w różnych językach zapewne wpłynie więc negatywnie na SEO. Odradzam.

Każda wersja językowa pod własną domeną globalną

Takie rozwiązanie doradza Matt Cutts a filmiku Pod jaką domeną umieszczać treść wielojęzyczną? Ma to pewne wady:

  • domeny kosztują
  • domeny różnych krajów czasami są sprzedawane wyłącznie ich obywatelom (np. w Irlandii)
  • może to być uciążliwe przy administracji i aktualizacji
  • domeny są od siebie zupełnie niezależne, więc nie przenoszą ani trochę PageRanku
  • wypada kupić wszystkie domeny jednocześnie, bo łowcy domen wyprzedzą nas i zażądają okupu

Tak więc nie jest to wyjście zbyt praktyczne. Ja bym odradzał, o ile nie ma się środków na jednoczesny wykup wszystkich istotnych końcówek.

Każda wersja językowa pod swoją subdomeną

To rozwiązanie jest niezłe. Z doświadczenia wiem, że Google traktuje subdomeny niemal tak samo, jak zupełnie inne domeny. Przykładowo PageRank i ranking mojego bloga na blog.eldoras.com raczej nie wpływa na te parametry dla głównej domeny eldoras.com ani innych subdomen w tej domenie. W drugą stronę to natomiast działa - subdomena ma pewne profity dzięki reputacji głównej domeny. Potwierdza to Pat Flynn z SmartPassiveIncome w jednym ze swoich podcastów (nie pamiętam, którym). Człowiek ten zarabia w Internecie grube tysiące dolarów miesięcznie, więc mu wierzę.

W oparciu o subdomeny działa np. YouTube (pl.youtube.com itp.). Wydaje się to być najlepszym rozwiązaniem.

Komentarze

Właśnie tego szukałem dzięki przydatne informacje :)

Prosze :)

Witam Krzyśku,
Ciekawy art, ciekawe tezy odnośnie domen, ale… nie widzę dowodów na potwierdzenie.
Zobacz to nagranie Matt’a: http://www.youtube.com/watch?v=c9vD9KGK7G8&feature=plcp
Sprawa jest prosta: różne katalogi lokalizujemy na różne języki. I tyle.

A przy domenach nie chodzi tylko o ilość, jaką musimy opłacać.

Warto budować markę (i wiele firm to robi) w oparciu o domenę. Wtedy promujemy naszamarka.com (jeśli działamy globalnie). Ludzie z całego świata mają rozpoznawać jedną markę=domenę. Po diabła różne domeny dla różnych krajów w takim wypadku?

Zgodzę się, że łatwiej jest wypozycjonować osobne serwisy, na osobnych domenach, z krajowymi końcówkami, zlokalizowane jak należy. OK. Ale chyba w większości przypadków nie jest to rozwiązanie optymalne z – nazwijmy to – biznesowego punktu widzenia, spójności działań marketingowych.

Pozdrawiam z uśmiechem ;-)
Paweł Krzyworączka

W tym filmie Cutts mowi tylko, ze to technicznie mozliwe, co jeszcze nie znaczy, ze nalezy tak robic, albo ze to dobre w zakresie pozycjonowania. Zauwaz, jak np. Google uzywa swoich domen. I tez nie ma co porownywac wielkich marek typu facebook do kowalskiego, ktory musi sie pozycjonowac na kazdy kraj osobno.

A co sądzisz Krzysztofie o takim rozwiązaniu, w którym każda wersja językowa strony jest pod osobną subdomeną, a główny adres strony na podstawie geolokalizacji przerzuca na odpowiednią subdomenę. Czyli mamy np. adres fajnyblog.com pod którym znajduje się wyłącznie automat, przerzucający na stronę pl.fajnyblog.com lub en.fajnyblog.com Czy myślisz, że w takim przypadku google będzie po naszej myśli pozycjonowało w Polsce pl.fajnyblog.com a w krajach anglojęzycznych en.fajnyblog.com czy może widzisz jakieś minusy takiego rozwiązania?

Będzie pozycjonowało poprawnie dla każdego kraju, ale domena główna będzie niewykorzystana, co jest znacznym minusem. Główny język (zapewne angielski) umieściłbym na domenie głównej.

Przemyśl jeszcze kwestię użyteczności – z doświadczenia powiem, że użytkownicy nie będą wpisywali tych subdomen, tylko nazwę marki i tutaj kwestia ich historii przeglądarki oraz poprawnej lokalizacji stron rozstrzygnie o tym, na jaką stronę trafią.

U nas wygląda to tak:
https://www.protipster.com – globalnie
https://pl.protipster.com – PL

Polacy i tak wpisują „protipster”, tym bardziej, że mamy już czasy, gdzie wpisanie frazy w pasek adresu też działa jak wyszukiwanie. :)
Dzisiaj poszedłbym w stronę domen lokalnych, również ze względu na to, że Google faworyzuje je w wynikach wyszukiwania (w porównaniu do domen globalnych).

Komentuj

Subscribe without commenting